Profesorowie rozmawiają

1

Taki widok napełnia mnie spokojem, kiedy widzę dwóch starszych jegomości, ubranych niezbyt bogato, ale elegancko, którzy krążą w wolnym tempie po kampusie uniwersytetu, lub też przyległych mu uliczkach, rozmawiając ze sobą równie powolnie o sprawach teoretycznych, o obronach i konferencjach, nie wykraczają w rozmowach tych poza wąski zakres tematów powszechnie uważanych za społecznie nieprzydatne, jednak pomimo tego ograniczenia poruszając cały przekrój niedostępnych śmiertelnikom wątków, które w złączeniu z pięknym, ostrożnym sposobem mówienia sprawiają profesorom niezwykłą przyjemność.

Tak ujęta starość wydaje się rzeczą niemalże mityczną, bo gdzie, oprócz tej wyizolowanej kliki można doświadczyć wyrażenia przez starość mądrości, a nie samotności, spowolnienia, ubezwłasnowolnienia. Ich rozmowy są heroiczne, ale również tak smutne – bo to tylko inna odsłona nieuniknionej bezpiecznej przystani, która rożni się od koca i herbaty co najwyżej literami przed nazwiskiem i erystyką.

Fot. Maciej Jankowski

Dodaj komentarz