Profesorowie umierają

6-1

Klepsydry tak często pojawiają się na murach uniwersytetu, iż mogłoby się wydawać, że umieranie jest wpisane w etos akademicki. Nawet w przypadku wypadków, profesorska śmierć zdaje się być całkowicie odarta z tragiczności. Powoduje ona przede wszystkim szereg westchnień i wspomnień współpracowników i uczniów, ale wszystko to odbywa się w takim tonie, jakby poszczególni profesorowie byli wymiennymi częściami społecznej machiny zwanej inteligencją. Każda chwila ich życia rozbrzmiewała na tyle przyjemnym spokojem, że wieczny spoczynek zdaje się być wyłącznie tego konsekwencją, niejako ostatecznym osiągnięciem duszy. -Była wczesna jesień, początek roku, kiedy K. popijał kawę w papierowym kubku i zobaczył, spiesząc na zajęcia, wieść o o śmierci jego mistrza od literatury starosłowiańskiej. Dodało to dniu napowietrzonego goryczą posmaku, jaki czujemy w ciepłe jesienne popołudnie, dowiedziawszy się o śmierci dawno zapomnianej osoby, posmaku, który niektórzy są w stanie wręcz docenić, jeżeli mają trochę poetycką naturę, płaszcz na plecach i ciepłą kawę w dłoniach.

Fot. Maciej Jankowski

Dodaj komentarz