Myśleć ciepłymi przebłyskami zimy pewnością nocy wymagającą
natężenia relacji oraz ogólnym poczuciem bycia pobłogosławionym
młodością; puszki na chodniku nie dotrą do naszej świadomości chyba że
jako brudne diamenty opalizujące w świetle słońca perspektyw realizacji naszego
[potencjału.
W skostnieniu oczu dukamy ekstatyczne sylaby w ciszy
roztopów uśmiecham się łagodnie nad tym faktem zrozumienie
dla półsennie wpatrzonych w monitor sunie jak spokojny wieczorny
tramwaj i wystarczającą – na tę chwilę – rozkoszą jest informacja o ukończonym
[ściąganiu.
Ptaki to układ limfatyczny miasta wydający nam rozkazy błądzące
od natężenia własnej czystości ubraniowej sieciówkowej w czasie picia
kawy do rozpadającej się z fasady w fasadę nietrzeźwości wtaczającej w
narodowość – nie wiemy o tym chociaż rozkazy ze świtem lulają nas w
[autobusach.
Kto by pomyślał że słodycz coli harmonizuje ze śpiewem ptaków
a nasze wyczulenie jednak przeżyje w świecie borowania neuronów
modlitwami nicości kośćmi z dymu poza tym mam absolutną
świadomość wytarcia klisz, tonu narzekania i pragnę afirmacji przebijającej–
Obraz: Gerhard Richter „Infrit [P8]”, 2015.
