Vicugna pacos

hilarious-alpaca-hairstyles-r

Stały w boksach w wielkiej, białej hali. Pomysł tej wystawy, a przede wszystkim to, jak była urządzona, intrygował i estetycznie podniecał skrytego za ciemnymi okularami Curtisa, sączącego przez słomkę smoothie o smaku mango, podczas gdy Leni zdawała się być zachwycona przede wszystkim samymi alpakami. „Patrz, Lenny Kravitz”, zaśmiała się, wskazując na dorodny okaz o wielkiej, brązowej grzywie, przypominającej afro. „Leni Kravitz?”, zażartował po swojemu Curtis.

 „Nie palę, ale to jest idealne miejsce, żeby powtórzyć nasze zwyczaje z dawnych lat”, stwierdził, kiedy coś bez oczu i z biało-czarnym gniazdem na głowie wydało z siebie dźwięk szoku i wzburzenia. „I tak bym nie mogła, jutro mam badanie krwi”. „Z jakiej okazji?” „E, rutynowe”. „Rutynowe nie wykrywa. Dziś planuję maraton z filmami z Billem Murray’em, przyjdziesz?” „Kocham jego twarz”. „To przyjdź”. „Może”. Zatrzymali się przy alpace, która najwyraźniej wierzyła w posłannictwo Haile Selassie, bo postanowiła zapuścić dredy, a jej fizjonomia sugerowała, że jest najgorsza w klasie. Powiedział to Curtis, który przyjechał na spotkanie z Leni z urzędu, gdzie rejestrował nowy samochód (głęboko błękitny Dodge Challenger z drugiej ręki, ’83).

Leni: „Selassie był autorytatywnym bydlęciem utrzymującym korupcję dla własnych celów”. Ruszyli dalej, wśród intensywnego odoru odchodów.

Dodaj komentarz