Mroczny głos radia

maxresdefault

To nigdy nie jest muzyka. Raczej jęki nocnych koszmarów, przetworzonych popkulturowo w przetwórni rozgłośni. Po niemej ulicy sunie nieme auto z niemą muzyką, spełniającą niepokojącą rolę czegoś na wzór wycieraczek podłogowych; otrzeźwiacza dla półprzytomnego kierowcy, zaczynającego nad trzecią rano trzecią setkę kilometrów.

Zlewające się utwory, chociaż – jak mówiłem – trudno nazwać to utworami, gdyż nie powodują żadnej reakcji, nie są przyczyną żadnego przeżycia estetycznego. Słyszane tysięczny raz w kontekście odgłosu pędu. Wyrażają tylko jedno, to jest niesamowitą suchość i pustkę samego fenomenu nocnej jazdy.

 Są to zazwyczaj zużyte polskie piosenki.

Ozon

17776

Zapach po burzy to oddech ulgi świata

na krótką chwilę negującego naszą obecność.

Budynki stoją bez swojej naturalnej pewności

jak nierealne konstrukty z czasów przed potopem.

Czujemy się tak mocno i dobrze, bo Ziemia jest czysta –

odarta z człowieczeństwa. Ukazując swoją gościnność

uzmysławia nam iluzję naszej odpowiedzialności.

 

My też możemy odetchnąć z ulgą.

 

 

 

[obraz: Gerhard Richter, „Cage 4”, 2006]

Vicugna pacos

hilarious-alpaca-hairstyles-r

Stały w boksach w wielkiej, białej hali. Pomysł tej wystawy, a przede wszystkim to, jak była urządzona, intrygował i estetycznie podniecał skrytego za ciemnymi okularami Curtisa, sączącego przez słomkę smoothie o smaku mango, podczas gdy Leni zdawała się być zachwycona przede wszystkim samymi alpakami. „Patrz, Lenny Kravitz”, zaśmiała się, wskazując na dorodny okaz o wielkiej, brązowej grzywie, przypominającej afro. „Leni Kravitz?”, zażartował po swojemu Curtis. Czytaj dalej „Vicugna pacos”

Ekscytacja, ekspresjonistycznie – bez emocji

20278

Myśleć ciepłymi przebłyskami zimy pewnością nocy wymagającą

natężenia relacji oraz ogólnym poczuciem bycia pobłogosławionym

młodością; puszki na chodniku nie dotrą do naszej świadomości chyba że

jako brudne diamenty opalizujące w świetle słońca perspektyw realizacji naszego

[potencjału.

Czytaj dalej „Ekscytacja, ekspresjonistycznie – bez emocji”

Impas współczesny (w kroju patetycznym)

Muses_1963_Twombly.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Świat spojony deszczem

dostaję jako obraz jawny, prosty i nie podlegający ocenie.

Jak w czystości relacji z eterem

patrzeć na innych i wyzwalać w sobie energię

spontaniczność –

Złoty Standard Młodzieńczości.

Czytaj dalej „Impas współczesny (w kroju patetycznym)”

Profesorowie żyją

4

Szacunek, jakim się ich darzy, bardziej niż z uznania osiągnięć wynika z podziwu dla sukcesu odniesionego zawsze w tej samej, niełatwej dziedzinie – praktycznym i społecznie przydatnym użytkowaniu nie tyle inteligencji, co wrażliwości. Czytaj dalej „Profesorowie żyją”

Profesorowie rozmawiają

1

Taki widok napełnia mnie spokojem, kiedy widzę dwóch starszych jegomości, ubranych niezbyt bogato, ale elegancko, którzy krążą w wolnym tempie po kampusie uniwersytetu Czytaj dalej „Profesorowie rozmawiają”

Profesorowie umierają

6-1

Klepsydry tak często pojawiają się na murach uniwersytetu, iż mogłoby się wydawać, że umieranie jest wpisane w etos akademicki. Czytaj dalej „Profesorowie umierają”

Istnienie poza czasem

zegar-kamera-ver

W kultowej komedii pt. „Dzień Świstaka” grany przez Billa Murray’a dziennikarz Phil zostaje uwięziony w pułapce czasu – każdy kolejny dzień jest tym samym, drugim dniem lutego. Nawet liczne próby samobójcze nie są w stanie go uwolnić. Udaje mu się wyzwolić dopiero wtedy, gdy zaczyna żyć dla innych, wykorzystuje produktywnie każdy (ten sam) dzień i porzuca swoje rozdmuchane ego – tak jakby tajemna siła, która uwięziła Phila mówiła mu, żeby żył tym, co jest „teraz”.

Fabuła filmu przywodzi na myśl jedną z zasadniczych idei buddyzmu – ideę porzucenia ego po uświadomieniu sobie bezczasowego charakteru teraźniejszości.

Czytaj dalej „Istnienie poza czasem”