Night Flow



– I’ve been feeling a flow

            For a moment or two

That was started so promptly

            By the image of you


– By the image of you

            And by old poet’s words;

Them and smell of the paper

            Unleashed emotions’ hordes


– Unleashed emotions’ hordes

            From the enchanted heart

That’s shocked daily to see

            How close we’re when apart


– How close we’re when apart

            And that I am so blessed

By your love, understanding

            (Random image of breasts)


– Random image of breasts

            Memory of your face’s glow

Was enough for me, so

            I’ve been feeling a flow


– I’ve been feeling a flow

            For a moment or two

That was started so promptly

            By the image of you

Melancholy of Maturity

How went

Away smells of paper and sun

All the solemn excitement of

The visions that ran

Through the thoughts, colours, sounds

­—Bring together the books, ink, guitar!

Let’s construct out of them Thought-Friends

Like my father did

Here now I am — in the peace of the One

And senses are servants

And the healing is done

Through life came an action

And excitement’s aimed at

People and living and the Fate of the Man

—In my warm embrace sweetly distracted child

That still creates visions—

(Now it has my presence

—So just for the sake

Of the Creation)

art by @celebrateandcreateiceland

Pandemiczny Patos. Miniatura.

by @celebrateandcreateiceland

     Usta mądrości są zamknięte, z wyjątkiem dla uszu rozumienia.

     – Czy mądrością jest wilgotna ciemność, czy kłamstwa wstrzemięźliwości?

     W oddali rozbrzmiewają elektroniczne sygnały cierpienia, w okresie wezwania do zbawiennego pustelnictwa.

     – Pyszna jest słodycz skrajnej senności. Przyzwyczajenie do bezmyślnego zmęczenia. Sen przestał być naszym przywilejem.

 

 

artwork by Patrycja Bączek @celebrateandcreateiceland

 

Wasz Bóg

IIKk9kpTURBXy82NzBhNzU1ZThkMzRkZWI0NDY0NzdhMDVlMTZkZmQ5OC5qcGeSlQMAMM0DwM0CHJMFzQSwzQJ2gqEwAaExAA

Wasz Bóg
wychłostałby Was batem
naprędce skręconym
z drogich dewocjonaliów

Wasz Bóg
przyjąłby w swoje szeregi
wszystkich nazwanych przez Was nienaturalnymi
i uczyniłby z nich swoich najwierniejszych uczniów

Wasz Bóg
wezwałby Was w nocy
na pokaz palenia Jego świątyni
który sam zaaranżował
a Bogiem nazwałby ogień

Wasz Bóg
zburzyłby swoje pomniki
przedstawiające człowieka, którym nigdy nie był
a z gruzów wybudował domy
dla tych, których przestaliście ochraniać

Wasz Bóg
ukląkłby przed najbardziej zwyrodniałym zboczeńcem
i oddał mu cześć jako Bogu
nie mniejszemu od niego

Wasz Bóg
nazwałby Was głupcami
gdyż uciszyliście jego słowa
i odebraliście im wartość
w momencie, w którym przestał być wzorem
a stał się Waszym Bogiem

Prosta medytacja

110297188_588472555391708_7228942551463736715_n

 

codzienność jest wiecznością

codzienność jest niezgłębionym

 

ciemne wybuchy ciał astralnych

uwzniośla tylko umysł

 

umysł jest tylko przejawem

człowiek nadaje znaczenia

jest w nich treść, ale nie sens

 

człowiek lekceważy codzienność

jak ryba wodę

woda jest jak ciała astralne

 

codzienność rozumiana jako powtarzalność

to codzienność będąca tylko przejawem

 

człowiek nie jest wszystkim

człowiek jest tylko przejawem

 

człowiek jest niezgłębiony

tylko dla siebie

Przepływając Przez Kruchość / Funneled Through Frailness

Vision-Crystal-Web-with-watermark
by Alex Grey

 

Przepływając Przez Kruchość

 

Niczym z kalejdoskopu Światło z Piany się wyłoniło

Przyniosło okrzyki, radości, formy wszystkiego, co było

Motywacją było „przetrwać”, mieć dom i żeby się żyło

–Na początku było Słowo, przepływające przez Kruchość

 

W mgnieniu przyszła zasada, że zasady przekazywane będą

Nieważne czy wyryte dłutem, czy nabazgrane dziecięcą ręką

Ustanowione zostały by chronić przed strachu męką

–Gdyż strach pozostawił blizny, gdy przepływał przez Kruchość

 

Eony, wieki później, nadal rządzą reguły

Dzięki sile Woli, od której zależni z natury

Zadziera im ona głowy, każe obmyślać tortury

–Głowy, które zapomniały, że przepływają przez Kruchość

 

Zmieniać to zachowywać, a zachowywać to zmieniać

Ale zależni uznają to za wybór, zamiast o czucie zabiegać

Pozwolić na odczuwanie bólu, na zmysłach polegać

–Ścieżka jest za wąska, by przepływały przez Kruchość

 

–Jednak pewnego dnia po mękach i długich snu wiekach

Dostrzegą, że Kruchość to nie ułomność, a prawdziwa zaleta

Która może sprawić, iż dostrzegą najgłębszą prawdę Człowieka

–Zaiste wszyscy są Bogiem – przepływającym przez Kruchość

 

 

Funneled Through Frailness

 

Kaleidoscope-like Light emerged from the Foam

Brought yawps, and joys, and pains, and form

Incentive was “survive”, just live and build home

–First there was the Word, that was funneled through Frailness

 

In jiff came a rule, that the rules will be pass on

Does not matter if written by chisel or crayon

They were set to protect us from the fear long foregone

–Because that fear left scars while funneled through Frailness

 

Eons after that, rules apply still

Thanks to the power and addiction to Will

That holds the heads high, make them think who to kill

–Heads which forgot that they are funneled through Frailness

 

To keep is to change and to change is to keep

But the addicts choose between those, instead to just feel

The feelings of pain, sensations of what’s real

–Pathway seems too narrow, it can’t be funneled through Frailness

 

–But one day after toils and centuries of sleep

They’ll see that the Frailness is not a defect, but a merit

That can make them see Truth most profound and most deep

–They are indeed God that is funneled through Frailness

 

Bliss Panning. Finding Shadows. / Płukanie Błogości. Znajdowanie Cieni.

6a00e5504d31c88833015435b8518e970c

 

Bliss Panning. Finding Shadows. 

 

What is for now here;

sizzling underneath;

black mass harbored for

dense dance of rigidity

–false, false.

 

Beaming with light – on the other end –

are sounds and sincerity

lust as a purified gold

meadows filled with joyous pain of

breaking through prickly roses

childlike wonder of mild dusk sadness

when animals are coming to homes

when people are particles of air–

 

 

 

Płukanie Błogości. Znajdowanie Cieni.

 

Co jest dla tu teraz;

skwiercząc pod spodem;

czarna masa uprawiana dla

gęstego tańca sztywności

­– fałsz, fałsz.

 

Promieniujący światłem – na drugiej stronie –

jest dźwięk i szczerość

żądza jako oczyszczone złoto

łąki wypełnione radosnym bólem

przedzierania się przez kujące róże

dziecięcy zachwyt łagodnym smutkiem zmierzchu

kiedy zwierzęta wracają do domów

kiedy ludzie są cząsteczkami powietrza–

 

 

artwork by Cy Twombly

Afirmacja

104121368_2598299813762908_8296644396347996179_n

Szum to tylko zbroja pustki, mówicie, a przeludnienie –

łabędzi śpiew świata. Czym jest w takim ujęciu

gęste ciepło wiosny? – dla was pewnie

kliszą. Jednak codziennie wdycham słoną pewność

 

liczę na blaski na blaszanych śmietnikach i nawet

szumu formę jestem w stanie zaprosić do siebie

bez wzdrygnięcia. Pamiętajmy jednak, że nikt z nas nie zostanie

osądzony na sądzie ostatecznych ­– póki mamy czas

zwróćmy nasz wzrok na proste, płynące słońca.

 

 

art by @celebrateandcreateiceland

Crisis Looming / Kryzys nadciąga

art by @celebrateandcreateiceland

Crisis Looming

          in a style of XIXth century poetry

 

          Was waiting long for words to rot,

while feeding hatred for them.

          Time hid the life, only fear I’ve got –

he was my playtime’s warden.

 

          Time gave us plagues and burned our trees,

stacked all the thoughts boringly.

          I guess all times have timely whims,

which make them roar splendidly.

 

          – ‘Tis was no time, for it’s a lie!

We’re all now wrecked by listlessness.

          And stupid wisdom dares to try

to call it our „dailiness”.

Kryzys nadciąga

            w stylu XIX-wiecznej poezji

 

            Czekałem długo na słów przegnicie,

karmiąc wobec nich nienawiść.

            Czas wzmagał lęk i chował życie,

wciąż dając mi się bawić.

 

            Czas dawał plagi i palił lasy,

i myśli spiętrzał nudnie.

            Widocznie tak to wszystkie czasy

straszno wciąż grzmią i cudnie.

 

            – Żadne to czasy, gdy czas to mara!

Wyniszcza nas wciąż bierność!

            A nasza głupia mądrość stara

przezywa ją „codzienność”.

Just a ride…

Artwork by Patrycja Bączek @celebrateandcreateiceland

Wielkim wyzwaniem życia jest akceptacja gry. Nie tyle poddanie się jej, co świadome dostrzeganie jej umowności i całkowicie dobrowolny – pomimo jej obowiązkowego charakteru – udział w niej. Dostrzeganie powagi, z jaką ludzie obnoszą swoje osobowości, jak podrzędny gangster z dumą świecący podróbką markowego zegarka; dostrzeganie godnej zawodowego mordercy bezwzględności, z jaką zabijają się o swoje pragnienia, efekty uboczne krzywd, wyrządzonych im w efekcie cudzych pragnień; dostrzeganie panicznego lęku, z jakim zabiegają o własne przetrwanie, jednocześnie na każdym kroku poddając w wątpliwość sens życia.

But it’s just a ride. Jeśli już dostrzeżemy, że wszystkie te histeryczne zabiegi są tylko grą, „przejażdżką w parku rozrywki”, mamy dwa wyjścia. Wyjście A: stać się perfidnym manipulatorem, wykorzystującym ludzką naturę, dla własnych korzyści. W tym wariancie nigdy nie dostrzegamy faktu, że potrzeba poczucia wyższości i władzy, która od teraz nami motywuje, również jest iluzją. Wariant B to empatyczny wgląd w naturę człowieka, nie pomijający jednak, jak wariant A, kluczowej prawdy. Prawdy, że to gra, jakkolwiek sztuczna i iluzyjna jest w każdym przypadku próbą poradzenia sobie z własnym człowieczeństwem. Gra nie czyni nas ludźmi, ale jest przejawem człowieczeństwa, znakiem ukrytego nurtu życia, którym nie umiemy zarządzać, głównie z powodu życia w przekonaniu, że trzeba nim zarządzać. To, co naprawdę istnieje nie może być zawłaszczone, nazwane, okiełznane, zrozumiane, dlatego jest przerażające. A więc tworzymy grę, wiecznie podszytą strachem. Strach, silna emocja, czyni ją rzeczywistą. I tak spędzamy życie lękając się, modląc do bożka stworzonego z dymu i lustrzanych odbić.