Przepływając Przez Kruchość / Funneled Through Frailness

Vision-Crystal-Web-with-watermark
by Alex Grey

 

Przepływając Przez Kruchość

 

Niczym z kalejdoskopu Światło z Piany się wyłoniło

Przyniosło okrzyki, radości, formy wszystkiego, co było

Motywacją było „przetrwać”, mieć dom i żeby się żyło

–Na początku było Słowo, przepływające przez Kruchość

 

W mgnieniu przyszła zasada, że zasady przekazywane będą

Nieważne czy wyryte dłutem, czy nabazgrane dziecięcą ręką

Ustanowione zostały by chronić przed strachu męką

–Gdyż strach pozostawił blizny, gdy przepływał przez Kruchość

 

Eony, wieki później, nadal rządzą reguły

Dzięki sile Woli, od której zależni z natury

Zadziera im ona głowy, każe obmyślać tortury

–Głowy, które zapomniały, że przepływają przez Kruchość

 

Zmieniać to zachowywać, a zachowywać to zmieniać

Ale zależni uznają to za wybór, zamiast o czucie zabiegać

Pozwolić na odczuwanie bólu, na zmysłach polegać

–Ścieżka jest za wąska, by przepływały przez Kruchość

 

–Jednak pewnego dnia po mękach i długich snu wiekach

Dostrzegą, że Kruchość to nie ułomność, a prawdziwa zaleta

Która może sprawić, iż dostrzegą najgłębszą prawdę Człowieka

–Zaiste wszyscy są Bogiem – przepływającym przez Kruchość

 

 

Funneled Through Frailness

 

Kaleidoscope-like Light emerged from the Foam

Brought yawps, and joys, and pains, and form

Incentive was “survive”, just live and build home

–First there was the Word, that was funneled through Frailness

 

In jiff came a rule, that the rules will be pass on

Does not matter if written by chisel or crayon

They were set to protect us from the fear long foregone

–Because that fear left scars while funneled through Frailness

 

Eons after that, rules apply still

Thanks to the power and addiction to Will

That holds the heads high, make them think who to kill

–Heads which forgot that they are funneled through Frailness

 

To keep is to change and to change is to keep

But the addicts choose between those, instead to just feel

The feelings of pain, sensations of what’s real

–Pathway seems too narrow, it can’t be funneled through Frailness

 

–But one day after toils and centuries of sleep

They’ll see that the Frailness is not a defect, but a merit

That can make them see Truth most profound and most deep

–They are indeed God that is funneled through Frailness

 

The Midnight Gospel – od turystyki duchowej do głębi zrozumienia

15912259649698672434566752752524

Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące przebiegu i zakończenia serialu „The Midnight Gospel”.

Ogromna część świata walczy z głodem, miliony ludzi umierają z powodu chorób tak błahych, jak biegunka, a wojny, nadal mające miejsce, przez media zostały sprowadzone do wygodnego wyzwalacza okresowej empatii. Tymczasem uprzywilejowani mieszkańcy krajów zachodnich (do których sam się zaliczam), coraz bardziej interesują się tematyką duchowości, przez internet często podawanej w formie ciężkiego do ogarnięcia kolażu, w którym teorie spiskowe i antyszczepionkowcy mieszają się z naukami Upaniszad, mnichów zen czy nauczycieli mindfulness… Często przewodnikami pośród tego gąszcza ezoterycznych terminów stają się twórcy internetowego contentu, youtuberzy i podcasterzy, zazwyczaj szczerze zainteresowani tematami dotyczącymi duchowościami, podejmowanymi przez ich rozmówców. Nie mniej po jakimś czasie słuchania tego typu treści pojawia się w głowie pytanie: „na ile zagłębianie się w te tematy przybliża nas do rozwiązania rzeczywistych problemów, a na ile od nich oddala?”…

 „The Midnight Gospel”, najnowsze dzieło Pendletona Warda, twórcy „Adventure Time”, to nietypowe połączenie animacji dla dorosłych i podcastu właśnie. Główny bohater serialu, Clancy Gilroy, to animowane alter-ego podkładającego pod niego głos Duncana Trussella, prawdziwego podcastera. Clancy spędza całe dnie na relaksie, słuchaniu muzyki i eksplorowaniu światów alternatywnych, stworzonych przez symulator. W tych sztucznych światach poznaje animowane odpowiedniki autentycznych rozmówców Duncana. Należą do nich specjalizujący się w uzależnieniach doktor-celebryta Dr. Drew, walcząca z tabuizacją śmierci przedsiębiorczyni pogrzebowa Caitilin Doughty, nauczyciel buddyjski David Nichtern, czy Damien Echols, były więzień zajmujący się magią rytualną.

Dialogi zazwyczaj obracają się wokół tematów duchowych, psychodelików, religii, śmierci, zdrowia psychicznego. Są one fragmentami niewyreżyserowanych rozmów przeprowadzonych przez Trussella z miejscami dodanymi kwestiami komentującymi to, co dzieje się w warstwie animacji. A dzieje się dużo: trwa zombie apokalipsa, klauni przerabiają na mięso dziwne stworzenia, w międzyczasie mierząc się z rebelią, człowiek z rybą w akwarium zamiast głowy ze statku sterowanego przez koty wybiera się w podróż, skutkującą destrukcją jego świata… i wiele więcej.

15912259935963452456828488573148

Intensywność i głębia rozmów, zestawiona z kolorową, psychodeliczną warstwą wizualną początkowo może wydawać się przytłaczająca. Z nieporuszenia Clancy’ego i jego rozmówców można wyciągnąć kilka wniosków. Pierwszy jest taki, że jest to apoteoza stoicyzmu czy też świadomej obecności, która pozwala zachować spokój nawet w obliczu najbardziej drastycznych wydarzeń. Z czasem jednak zaczyna zastanawiać powtarzalny charakter symulacji  – chociaż za każdym razem odwiedzane światy są barwne i ekscytujące, a zaangażowanie w rozmowy autentyczne, nowe przygody w żaden sposób nie przekładają się na autentyczne zmiany w codzienności. Chociaż nasz bohater prowadzi alternatywny styl życia, pełen psychodelicznych doznań i wnikliwych rozmów, w rzeczywistości pozostaje odcięty od swojej rodziny, odrzuca telefony od martwiącej się o niego siostry, ucieka od problemów w świat fikcji.

Nie zrozumcie mnie źle – każda rozmowa jest autentycznie interesująca i poszerza rozumienie świata przez Clancy’ego. Jest on uważnym rozmówcą, empatycznym i zainteresowanym cudzymi perspektywami. Niemniej z czasem jego przytakiwanie i zachwyt zaczynają sprawiać wrażenie mechanicznych, jakby przyzwyczaił się do ciągłego reagowania zadziwieniem i ekstazą na kolejne abstrakcyjne, duchowe stwierdzenia. Bardziej istotne wydaje się być to, że nagrana rozmowa została odsłuchana w sieci przez losowego fana, niż sama jej treść. Jedyną faktyczną wartością stają się… kolekcjonowane przez Clany’ego buty osób spotkanych w czasie podróży.

Dzikość i abstrakcyjność animacji jest jednocześnie ćwiczeniem w stoicyzmie, ale też, moim zdaniem, swego rodzaju komentarzem na temat tego, jak brutalne i przebodźcowujące są nasze „rozpraszacze”. Clancy rozpraszał się poprzez swoje ekstremalne przygody oraz głębokie rozmowy, które były dla niego niewątpliwie istotne, ale również służyły za ucieczkę od jego rzeczywistości, co jest świetnym przykładem zjawiska znanego jako „spiritual bypassing”, polegającego na uciekaniu w duchowość od przepracowywania swoich problemów. W jednym z odcinków podcaster przechodzi krótki trening medytacji, po którym stwierdza, że jest oświecony. Wystarczy jednak konfrontacja z nudą i z tematami dotyczącymi śmierci, aby uznał, że takie stwierdzenie jest „żenujące”. Poczucie bycia „oświeconym” stało się kolejną elementem jego ego, co samo w sobie jest – niezwykle często spotykanym – paradoksem.

Ostatni odcinek, w którym Clancy’ego odwiedza jego umierająca matka tak naprawdę „robi” cały serial. Warstwa animacji pokazuje w spokojny, wyjątkowo pacyfistyczny spokój (podkreślony udziałem pluszowych misiów w roli aktorów drugoplanowych) drogę życia człowieka od narodzin do śmierci. Matka Trussella uczy w trakcie rozmowy swojego syna, jak zacząć słuchać samego siebie, zamiast ciągłego słuchania innych.

Dopiero kiedy konfrontuje się z rzeczywistością – której personifikacją była matka – osiąga swoisty rodzaj spokoju i prawdziwego zrozumienia. Dopiero kiedy jest  w stanie wypłakać swoje emocje, spotkać się z nimi na poziomie ciała i realnej relacji, a nie w rozumie, może osiągnąć spokój, oraz pogodzenie ze śmiercią matki.

15912251162195265096155284397866

Można uznać, że to doświadczenie przygotowało bohatera na przejście samemu w inny stan istnienia. Clancy zostaje wciągnięty do symulatora, ale symulator zostaje zniszczony przez policję. Nie wiemy więc, czy Clancy faktycznie umarł, czy też jest na zawsze zamknięty w kolejnej symulacji. Tutaj można by wejść w kolejne dywagacje i metafory porównujące śmierć do symulacji. Przed Clancym pojawia się tego typu sposobność w osobie mnicha buddyjskiego. Nasz bohater automatycznie wyjmuje dyktafon i pyta o udział w podcaście, po czym się zatrzymuje… „Czy ja umarłem?”, dziwi się. „Po prostu bądź w tu i teraz”, odpowiada mnich.

I Clancy zdaje się po raz pierwszy nie patrzeć na to stwierdzenie jako na kolejną intelektualną, duchową błyskotkę. Rozumie, kogo i czego musi teraz słuchać. Zamienił teoretyczną konsumpcję duchowego contentu na autentyczną obecność. Nic nie odpowiada. Po prostu jest, parafrazując Tadeusza Woźniaka, nie wiadomo gdzie – na zawsze.

Ocena: 8/10

The Midnight Gospel.  Produkcja Netflix, 2020.