Prosta medytacja

110297188_588472555391708_7228942551463736715_n

 

codzienność jest wiecznością

codzienność jest niezgłębionym

 

ciemne wybuchy ciał astralnych

uwzniośla tylko umysł

 

umysł jest tylko przejawem

człowiek nadaje znaczenia

jest w nich treść, ale nie sens

 

człowiek lekceważy codzienność

jak ryba wodę

woda jest jak ciała astralne

 

codzienność rozumiana jako powtarzalność

to codzienność będąca tylko przejawem

 

człowiek nie jest wszystkim

człowiek jest tylko przejawem

 

człowiek jest niezgłębiony

tylko dla siebie

Hałas

PWSep18Ball-noise_HERO-1024x576

Pukanie młotkiem, wiercenie w ścianach. Kosiarka. Co dziesięć minut dźwięk syreny pogotowia lub policji. Budowa parę bloków dalej. Motory bez tłumika. Warszawa, Mokotów. Budzę się roztrzęsiony i niewyspany, po kilkugodzinnym śnie – w nocy zazwyczaj nie śpię, bo wydaje mi się to stratą. To jedyny moment w ciągu doby, kiedy ludzie dają światu istnieć, kiedy można dostrzec naturalną przestrzeń egzystencji bez presji działania.

Nie bez znaczenia „Dzień Świra”, komedia będąca najsłynniejszym rozliczeniem z cechami narodowymi, jest wypełniona irytacją wynikającą z otaczającego hałasu. Cały świat zdaje się być przeciwny spokojowi głównego bohatera, który jest osobą wysoko wrażliwą, „inteligentem” nieprzystosowanym do brutalnej rzeczywistości. Łatwo jednak dostrzec, że problemem nie jest hałas zewnętrzny, tylko ten wewnętrzny. Czy to bodźce zmysłowe doprowadziły do gonitwy myśli, czy też gonitwa myśli przesadnie uwrażliwiła na świat zewnętrzny?

Moje doświadczenie podpowiada mi, że jest to ten drugi przypadek. Chociaż oczywiście trwający dwa miesiące remont rozstraja nerwy, łatwiej go znieść, gdy nie wtóruje mu ciągły wewnętrzny monolog. W moim przypadku jest to nieustanna litania „powinieneś” i „jesteś”. Żadne działanie nie jest wystarczające, kiedy umysł skoncentrowany jest na nieistniejącym celu, który zawsze jest formą zastępczą dla jakiegoś rodzaju emocjonalnej ulgi, dlatego kiedy zostaje osiągnięty, często okazuje się rozczarowujący.  Działanie jako dążenie do bycia osobą, z którą się w końcu pogodzimy, to presja bycia robieniem, zamiast bycia bytem, rozrastająca się na wszelkie momenty życia. A przecież nazywamy się human BEINGS, nie human doings. I każdemu, kto uważa za przyczynę problemu pracę etatową, korporacje i inne wątpliwie sensowne współczesne wynalazki zawodowe, mówię zdecydowanie, jako człowiek bez etatu i przez większość czasu zajmujący się twórczością – spokojnie, Twój umysł zawsze znajdzie pretekst do przejmowania się i do włączania presji działania. W moim przypadku nawet w dniach zaplanowanego relaksu wciąż pojawia się presja działania, tyle że relaksowego – „obijasz się, zamiast skończyć tą grę/serial!”.

Po wyrzuceniu z siebie tego tekstu i krótkiej, bardzo pomocnej medytacji, wyszedłem z domu. Pomimo unikania, z przyczyn czysto lękowych, odwiedzi sąsiadów z pytaniem o pozostały czas remontu, świat zesłał mi jednego z robotników do windy. Hałas powinien skończyć się jutro. Ciekawe, że dowiedziałem się tego w godzinę po tym, jak zatrzymał się we mnie.

photo copyright: stevanovicigor