Konstruując artyzm życia

johann_heinrich_wilhelm_tischbein_-_goethe_in_the_roman_campagna_-_google_art_projects.jpg

Pobudka musi być powolna, ale zdecydowana, aby podkreślić refleksyjność i hedonistyczny charakter swojej natury, oraz siłę i spójność charakteru. Nieład pościeli i rzeczy – papierosy, książki, ubrania – wymagany wyłącznie w kontraście do ascetycznego, jednak estetycznego mieszkania. Śniadanie przygotowane od niechcenia, ale z zaangażowaniem w spożycie, co znów podkreśli hedonizm, a zarazem da wyraz pobłażliwemu stosunkowi wobec rutyny i potrzeb ciała; kolejnym krokiem jest spontaniczne rzucenie się w jakąś czynność inspirującą (– rano zazwyczaj muzyka), więc jeżeli rzucenie się jest dostatecznie intensywne klasyczna kawa i papieros są mile widziane.  Palenie w wannie, piwo (od rana) pod prysznicem; sikanie do zlewu/umywalki – w zależności od rodzaju artyzmu (np. rockmani – bardzo, poetki – nigdy).

Przez resztę dnia należy przetaczać się z poczuciem nieskończonego zaplecza innych dni na podorędziu, a porażki traktować edukacyjnie sekundę po uświadomieniu sobie nieprzyjemnych emocji.

Kiedy ktoś lub coś próbuje wcisnąć do gardła codzienność – dwa wyjścia: albo podjąć ją, jako eksperyment twórczy, albo pobłażliwie się uśmiechnąć.

Mroczny głos radia

maxresdefault

To nigdy nie jest muzyka. Raczej jęki nocnych koszmarów, przetworzonych popkulturowo w przetwórni rozgłośni. Po niemej ulicy sunie nieme auto z niemą muzyką, spełniającą niepokojącą rolę czegoś na wzór wycieraczek podłogowych; otrzeźwiacza dla półprzytomnego kierowcy, zaczynającego nad trzecią rano trzecią setkę kilometrów.

Zlewające się utwory, chociaż – jak mówiłem – trudno nazwać to utworami, gdyż nie powodują żadnej reakcji, nie są przyczyną żadnego przeżycia estetycznego. Słyszane tysięczny raz w kontekście odgłosu pędu. Wyrażają tylko jedno, to jest niesamowitą suchość i pustkę samego fenomenu nocnej jazdy.

 Są to zazwyczaj zużyte polskie piosenki.

Vicugna pacos

hilarious-alpaca-hairstyles-r

Stały w boksach w wielkiej, białej hali. Pomysł tej wystawy, a przede wszystkim to, jak była urządzona, intrygował i estetycznie podniecał skrytego za ciemnymi okularami Curtisa, sączącego przez słomkę smoothie o smaku mango, podczas gdy Leni zdawała się być zachwycona przede wszystkim samymi alpakami. „Patrz, Lenny Kravitz”, zaśmiała się, wskazując na dorodny okaz o wielkiej, brązowej grzywie, przypominającej afro. „Leni Kravitz?”, zażartował po swojemu Curtis. Czytaj dalej „Vicugna pacos”

Profesorowie żyją

4

Szacunek, jakim się ich darzy, bardziej niż z uznania osiągnięć wynika z podziwu dla sukcesu odniesionego zawsze w tej samej, niełatwej dziedzinie – praktycznym i społecznie przydatnym użytkowaniu nie tyle inteligencji, co wrażliwości. Czytaj dalej „Profesorowie żyją”

Profesorowie rozmawiają

1

Taki widok napełnia mnie spokojem, kiedy widzę dwóch starszych jegomości, ubranych niezbyt bogato, ale elegancko, którzy krążą w wolnym tempie po kampusie uniwersytetu Czytaj dalej „Profesorowie rozmawiają”

Profesorowie umierają

6-1

Klepsydry tak często pojawiają się na murach uniwersytetu, iż mogłoby się wydawać, że umieranie jest wpisane w etos akademicki. Czytaj dalej „Profesorowie umierają”